5 detali newslettera, które naprawdę robią różnicę

jak zrobić newsletter?

W poprzednim artykule opowiedziałam, jak zabrać się do pisania newslettera i zaciekawić, a nie zanudzić Twojego potencjalnego odbiorcę. Jednak sama treść i końcowe call to action to nie wszystko. Diabeł tkwi w szczegółach, a one w dużej mierze decydują o sukcesie newslettera – niewielki błąd w jednym z nich może sprawić, że wiadomość wyląduje w skrzynce “spam” albo zostanie zignorowana przez potencjalnego czytelnika. Sprawdź, jak doszlifować do perfekcji 5 detali w newsletterze i zwiększyć jego szanse w skrzynce odbiorczej.

W poprzednim artykule opowiedziałam, jak zabrać się do pisania newslettera i zaciekawić, a nie zanudzić Twojego potencjalnego odbiorcę. Jednak sama treść i końcowe call to action to nie wszystko. Diabeł tkwi w szczegółach, a one w dużej mierze decydują o sukcesie newslettera – niewielki błąd w jednym z nich może sprawić, że wiadomość wyląduje w skrzynce “spam” albo zostanie zignorowana przez potencjalnego czytelnika. Sprawdź, jak doszlifować do perfekcji 5 detali w newsletterze i zwiększyć jego szanse w skrzynce odbiorczej.

Temat wiadomości

Wydawałoby się, że nagłówkiem wiadomości jest ten, który widzimy po otwarciu newslettera, ale w tym momencie proszę Cię o spojrzenie z nieco innej perspektywy. Wyobraź sobie, że skrzynka odbiorcza jest jak gazeta codzienna, a tematy wiadomości to właśnie nagłówki artykułów. Zwykle nawet nie zwrócisz uwagi na artykuł rozpoczęty przez nieciekawy lub niezrozumiały nagłówek – dlatego ostatnią rzeczą, jaką chcesz zrobić będzie wysłanie wiadomości z tematem, który nie przemówi do odbiorcy.

Bardzo ważnym elementem tematu newslettera jest wiarygodność i zaufanie – buduj je od pierwszego słowa. Co to oznacza? Przede wszystkim rezygnację z praktyk często stosowanych przez krótkowzrocznych marketerów, czyli tzw. click-baitów (np. “Zarób milion złotych w rok” jako temat wiadomości z ofertą księgarni biznesowej) lub umieszczanie informacji niezwiązanych z treścią samej wiadomości. Po jednym takim rozczarowaniu zawartością najprawdopodobniej nikt nie otworzy kolejnego e-maila od Ciebie.

Zamiast manipulacji postaw na relację – podkreśl w temacie korzyść dla odbiorcy albo coś, co może być dla niej/niego ważne, np. zadaj pytanie, które często słyszysz od klientów.

Podkreśl korzyści dla odbiorcy (obniżka, darmowe materiały, wyjątkowa okazja, odpowiedź na intrygujące pytanie). Kiedy masz już odpowiednią treść, zadbaj o formę:

  • krótko i zwięźle,
  • bez WIELKICH LITER PRZEZ CAŁY TEMAT,
  • bez mnóstwa wykrzykników!!!!!!!!,
  • w miarę możliwości bez słowa “test” (może spowodować uznanie wiadomości za spam).

“Tylko dziś 20% zniżki dla Ciebie!” oraz “Fotografujesz? Wyślij swoje zdjęcie i wygraj cenne nagrody!” to przykłady dobrych tematów wiadomości.

Adres nadawcy

Może się wydawać, że mało kto zwraca uwagę na taki drobiazg, jak adres nadawcy, ale jednak robi on różnicę. To kolejny drobiazg, którym możemy stworzyć pozytywną relację z odbiorcą i zbudować wizerunek profesjonalnej, godnej zaufania marki. Jak to zrobić? Przede wszystkim używając domeny firmowej, a nie darmowej, która sprawia, że adres mailowy wygląda jak prywatny, a to może wprowadzać odbiorcę w błąd.

Oprócz domeny mamy jeszcze do wyboru odpowiednią nazwę nadawcy. Tu firmy stosują różne rozwiązania, np. newsletter@nazwafirmy.pl, jednak jedno z nich ma wyraźną przewagę nad innymi: użycie imienia lub imienia i nazwiska rzeczywistego pracownika firmy, np. krzysztof@nazwafirmy.pl. W wyświetlanej nazwie nadawcy można umieścić imię oraz markę, np. Krzystof z [Nazwa Firmy].

Jak wynika z testu Marketing Sherpa, zastosowanie takiego adresu nadawcy zwiększyło współczynnik otwarć wiadomości o 137% (w porównaniu do wiadomości wysłanej z adresu niezawierającego danych osobowych). Jest w tym pewna logika – choć poruszamy się po obszarze marketingu internetowego, po obu stronach światłowodów siedzą ludzie z krwi i kości. To właśnie z nimi się komunikujemy.

Preheader

Jeśli to dla Ciebie nowe słowo, już wyjaśniam: preheader to pierwsze zdanie wiadomości e-mail. Wyświetla się w wielu klientach poczty jeszcze przed jej otwarciem. To kolejny mały element kształtujący wizerunek nadawcy. Niestety, wielu marketerów nie potrafi wykorzystać jego potencjału. Jaki preheader widzimy najczęściej? “Kliknij, jeśli nie widzisz poprawnie tej wiadomości”. Nie brzmi zbyt zachęcająco. Pora na zmiany!

Potraktuj preheader jako przedłużenie tematu, wprowadzenie do treści całego newslettera. Niejednokrotnie będziesz mieć poczucie, że nie jesteś w stanie zawrzeć w temacie wszystkiego, na czym Ci zależy, a wtedy idealnym rozwiązaniem okaże się umieszczenie treści uzupełniającej właśnie w preheaderze.

Komunikat z linkiem do wiadomości online możesz umieścić w innym miejscu newslettera, np. pod koniec samej treści lub pod nagłówkiem. W ten sposób niczego nie tracisz, a możesz tylko zyskać bardziej przemyślaną i atrakcyjną dla odbiorcy wiadomość.

Zwrot grzecznościowy

Ten punkt omówię krótko, ale nie znaczy to wcale, że jest mniej ważny od pozostałych. Paradoksalnie, dotyczy najważniejszego słowa dla każdego człowieka, czyli imienia.

Nie ma osoby, która nie zareaguje na swoje imię, czy to w mowie, czy na piśmie. Dlatego właśnie tak wielkie znaczenie w marketingu odgrywa personalizacja.

Podczas zbierania kontaktów do swojej bazy mailingowej warto poprosić przynajmniej o podanie imienia. Tworząc treść newslettera możesz powitać czytelnika tak, jakbyś pisał wiadomość tylko do niego. Nic tak nie skraca dystansu w komunikacji, jak zwrócenie się do kogoś po imieniu.

Stopka

To chyba najbardziej zaniedbywany element newsletterów. Wiele osób najzwyczajniej go pomija albo używa boleśnie standardowej formuły, czyli umieszcza podstawowe dane kontaktowe wypisane niedużą czcionką, tak, jakby chcieli, żeby nikt nie zauważył, co tam właściwie jest napisane. Tymczasem stopką też można zrobić wrażenie – i wcale nie jest to trudne!

Nie chcę powiedzieć, że umieszczanie niezbędnych informacji kontaktowych w stopce jest błędem, absolutnie nie. Warto natomiast zwrócić uwagę, ile z tych danych rzeczywiście się przydaje. Jeśli stopka wiadomości obejmuje więcej niż 6 wersów, możesz mieć pewność, że nikt nie przeczyta całości. Lepiej umieścić mniej informacji, za to w atrakcyjnej i czytelnej formie.

Jeśli już mowa o formie, dlaczego nie urozmaicić samego tekstu grafiką? Można ją zaprojektować tak, aby tworzyła spójną całość z identyfikacją wizualną firmy, co będzie świetnym dopełnieniem prezentacji marki w newsletterze. Nie warto jedynie przesadzać z rozmiarem – zbyt duża stopka może zaburzyć proporcje całej wiadomości i odciągnąć uwagę od właściwej treści.

Bardzo ważnym elementem stopki jest link do rezygnacji z subskrypcji. Jeśli utrudniasz ten proces swoim odbiorcom, najprawdopodobniej wybiorą drogę na skróty i oznaczą ją jako spam, co wiąże się bezpośrednio z problemami z dostarczaniem kolejnych newsletterów. Nie warto komplikować życia subskrybentom.

Czy teraz spojrzysz na swoje maile zupełnie innym okiem? Mam nadzieję, że tak! Czasem wystarczy drobna zmiana, aby uzyskać wielki efekt. Życzę, abyście zobaczyli go w wynikach swoich najbliższych wysyłek.


Autorka: Kasia Kramnik Jest specjalistką z zakresu social media i content marketingu. W swojej pracy łączy pasję do pisania, komunikacji i nowych mediów. Uwielbia różnorodność, co widać w portfolio marek, dla których pracowała i pracuje – od marketingu i social media po branżę farmaceutyczną i kosmetyczną. Prywatnie fanka dobrego kina i beletrystyki, entuzjastka tańca i sztuk wizualnych.
Klauzula/ zastrzeżenie prawne na ifirma.pl

Zachęcamy do komentowania naszych artykułów. Wyraź swoje zdanie i włącz się w dyskusje z innymi czytelnikami. Na indywidualne pytania (z zakresu podatków i księgowości) użytkowników ifirma.pl odpowiadamy przez e-mail, czat lub telefon – skontaktuj się z nami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Administratorem Twoich danych osobowych jest IFIRMA S.A. z siedzibą we Wrocławiu. Dodając komentarz na blogu, przekazujesz nam swoje dane: imię i nazwisko, adres e-mail oraz treść komentarza. W systemie odnotowywany jest także adres IP, z wykorzystaniem którego dodałeś komentarz. Dane zostają zapisane w bazie systemu WordPress. Twoje dane są przetwarzane na podstawie Twojej zgody, wynikającej z dodania komentarza. Dane są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu, jak również w celu obrony lub dochodzenia roszczeń. Dane w bazie systemu WordPress są w niej przechowywane przez okres funkcjonowania bloga. O szczegółach przetwarzania danych przez IFIRMA S.A dowiesz się ze strony polityki prywatności serwisu ifirma.pl.

Biuro Rachunkowe Biuro Rachunkowe Biuro Rachunkowe

O księgowości wiemy wszystko,
żebyś Ty nie musiał

Daj się zaskoczyć profesjonalnej wiedzy naszych księgowych i oddaj swoje rozliczenia w dobre ręce. A może wolisz samodzielną księgowość? Nasz program do księgowania online jest wyjątkowo prosty i intuicyjny w obsłudze, podobnie jak narzędzie do wystawiania faktur. Wybierz to, co najlepiej odpowiada Twoim potrzebom - ręczymy za każdą z usług ifirma.pl.

Romek

z ifirma.pl

Masz pytania?
Skontaktuj się z nami

Załóż darmowe konto i testuj ifirmę bez zobowiązań

Nowoczesna

Rzetelna

Księgowość