Biznes od kuchni – Pixel PR

Cześć, jestem Monika i prowadzę agencję marketingową Pixel PR, w której doradzam klientom, jakie działania marketingowe podjąć, aby wyróżnić się na rynku i zwiększyć sprzedaż. Projektujemy też strony internetowe i identyfikację wizualną.

Mam ten komfort, że mogę mówić, że „nie chodzę do pracy”, ponieważ moja praca jest moją pasją. Nie czuję więc, że to jest obowiązek, lecz mam z tego bardzo dużo frajdy. Każdy dzień to nowe wyzwanie, nowe projekty, nowi klienci i szereg innych fajnych rzeczy wokół tego.

Ale nie było tak łatwo na początku. Po części więc rozumiem osoby, które boją się podjąć ryzyko i przejść na swoje. Własna firma to nie tylko sporo więcej pracy niż na etacie – bo o firmie myśli się niemal przez całą dobę – ale również duże ryzyko finansowe, jeśli się nie uda.

Ja zaryzykowałam i nie żałuję, choć przeszłam bardzo wiele. Ale od początku.

Jak to się zaczęło?

Na pomysł firmy wpadłam razem ze swoją koleżanką z ówczesnej pracy – a był to staż w małej agencji reklamowej. Nie odpowiadała nam nasza szefowa oraz system pracy, pewnego dnia więc spontanicznie zostało rzucone hasło: a może by tak założyć coś swojego? Nie miałyśmy w ogóle doświadczenia biznesowego – żadna z nas nigdy nie prowadziła wcześniej działalności, a mimo to pomysł był dla nas niezwykle ekscytujący i wierzyłyśmy, że wspólnymi siłami damy sobie radę. Oczami wyobraźni widziałyśmy już nasze biuro, pracowników i projekty. W zasadzie potem wszystko potoczyło się bardzo szybko – jakiś miesiąc czy dwa później firma była już zarejestrowana. W międzyczasie jeszcze chciałyśmy uzyskać jakąś dotację unijną na start, ale za długo trzeba było czekać na środki, więc postanowiłyśmy rzucić się na głęboką wodę. Wzięłyśmy tylko mały kredyt na oprogramowanie i sprzęt do pracy.

Wspólniczka zajęła się poszukaniem klientów, a ja grafiką. Szczęśliwie naszym pierwszym klientem stał się bank, w którym brałyśmy kredyt, co dało nam pierwsze środki na utrzymanie.

Początki były bardzo trudne – wtedy jeszcze nie było Facebooka i poszukiwania klientów polegały na dzwonieniu po różnych firmach i pytaniu o ich potrzeby. Było to dość męczące – jeśli ktoś kiedyś próbował sprzedawać przez telefon, to wie o czym mówię :) Na szczęście jakoś udało się pozyskać kolejnych klientów.

ziw
źródło: pixelpr.net

Po jakimś czasie nasze drogi ze wspólniczką rozeszły się i dalej kontynuowałam już sama. Przekształciłam firmę po swojemu – zmieniłam stronę www, ofertę, wzięłam pierwsze osoby na staż. Później przeszłam prawdziwy kryzys – brak płynności finansowej, która omal nie spowodowała upadłości firmy. Niestety moim błędem były zbyt niskie ceny na oferowane usługi, co nie pozwalało pokrywać bieżących kosztów i utrzymać pracowników. Wtedy zdawało mi się, że tak ma być – że o klientów walczy się niską ceną i że jest dobrze, bo zleceń była cała masa i mieliśmy cały czas co robić. Niestety przestało starczać pieniędzy na bieżące wydatki i zaczęłam tracić motywację do pracy bo zamiast skupić się na pracy, myślałam cały czas skąd mam wziąć pieniądze na utrzymanie firmy. Ten okres był prawdziwym koszmarem, prawie w ogóle nie spałam.

W końcu jednak zrozumiałam w czym problem, ale omal nie straciłam wszystkiego. Pomógł mi Paweł Tkaczyk, który ma ogromne doświadczenie i wiedzę. Wytłumaczył mi, żeby nie skupiać się na promowaniu jakości, ale pokazywaniu klientom korzyści z tej współpracy i powiedział, że jeśli klient ją zobaczy, to zapłaci więcej. Zaczęłam więc całkowicie od nowa – przeczytałam mnóstwo książek i artykułów o sprzedaży, negocjacjach, rozwijaniu biznesu i zabrałam się do roboty. Niestety zwiększenie cen spowodowało, że część klientów odeszła, musiałam też przekonać nowych do siebie. Na szczęście kilku stałych klientów pozostało ze mną i pozwalało jakoś przetrwać najgorsze chwile. Z tygodnia na tydzień było coraz lepiej i dzisiaj jest już całkiem inaczej.

Jak jest teraz?

Mam fajną ekipę, z którą robię coraz większe i coraz ciekawsze projekty. Z niecierpliwością czekam na kolejny tydzień pełen wyzwań. Nie boję się poniedziałków i nie czuję się więźniem, jak większość ludzi na etatach. Myślę, że już nigdy nie wrócę na etat, bo możliwość realizowania się oraz swoboda w wyborze klientów, z którymi chcę pracować, jest nie do zastąpienia. Nie mówiąc o tym, że nie obowiązuje mnie codzienna praca od 8 do 16-tej, lecz wyłącznie terminy, jakie mam zakontraktowane. Jeśli wyrobię się wcześniej, mogę pozwolić sobie na kilka dni wolnego. Jeśli natomiast mam coś do załatwienia z rana, mogę pracę zacząć po południu. Dzięki temu jestem zrelaksowana i zorganizowana. Nauczyłam się tak organizować sobie czas, by mieć go na wszystko – na pracę, rodzinę i swoje pasje. Mam czas na czytanie książek branżowych, chodzenie na szkolenia i konferencje, a wiedza zdobyta w ten sposób bardzo przekłada się na rozwój firmy. To wszystko sprawia, że jestem spełniona, a dzięki temu mam też więcej energii do działania i podejmowania kolejnych wyzwań.

mta
źródło: pixelpr.net

Odpaliłam też w międzyczasie drugi projekt – platformę finansowania społecznościowego ideowi.pl. Impulsem do tego był fakt, że wielu klientów, którzy do mnie przychodzili z zapytaniem, nie miało pieniędzy na marketing firmy czy w ogóle na jakikolwiek sensowny start. Zamarzyło mi się więc miejsce, gdzie ludzie mogliby wrzucać swoje pomysły na biznes (i nie tylko) i dostawać wsparcie finansowe od społeczności. Platforma działa już jakiś czas i ma na koncie kilka udanych projektów.

Nie sądzę, abym dała radę zrobić to wszystko, pracując u kogoś codziennie w stałych godzinach – widzę po ludziach z najbliższego otoczenia, że nie mają czasu na nic. Przychodzą wieczorem zmęczeni i nie mają już na nic sił. Nie wyobrażam sobie wrócić do takiego trybu życia.

Zdecydowanie polecam bycie na swoim, jeśli ktoś ma takie marzenie, ale moja historia pokazuje, że to nie jest dla każdego. Trzeba się nastawić na różne trudności, jakie mogą się pojawić – stres, nieprzespane noce, brak motywacji, brak pieniędzy, konieczność trzymania się terminów nie tylko w stosunku do klientów, ale osób/firm współpracujących, a także urzędów. Jeśli ktoś uważa, że da sobie z tym radę, to niech działa!

Muszę dodać, że dzisiaj jest dużo łatwiej pozyskać nowych klientów – chociażby przez Facebooka czy inne serwisy społecznościowe. Nie trzeba już dzwonić po firmach i przebijać się przez nieufne sekretarki :) Można prowadzić bloga firmowego i klienci sami zaczną przychodzić – możliwości promocji jest wiele. Założenie firmy i prowadzenie jej też jest dużo prostsze niż kiedyś. Dostęp do wiedzy i pomocnych narzędzi jest nieograniczony. Wystarczy mieć w sobie dużo determinacji i dyscypliny.

W zamian można dostać bardzo, bardzo dużo radości i satysfakcji.

logopr-178x178

Monika Loryńska

CEO agencji Pixel PR i platformy Ideowi.pl. Pomaga firmom w rozwoju poprzez efektywny marketing. Fascynuje ją realizowanie niestandardowych pomysłów, podejmowanie wyzwań i wspólne rozwijanie firm z klientami.

www: pixelpr.net i e-mail: monika@pixelpr.net



Prowadzisz własny biznes? Opowiedz nam o nim i pochwal się nim na ifirma.pl.

A może interesują Cię inne ciekawe biznesy?

Biuro rachunkowe
już od 89zł/mc.

  • Pełna odpowiedzialność za prowadzoną dokumentację.
  • Wygodne formy dostarczania dokumentów (online, poczta, kurier)

dowiedz się więcej


  • Dzięki za miłe słowa :) Wiedziałem, że Ci się uda :D

  • Beata

    Przeczytałam tekst i dziękuję. Dziękuję za to, że dałaś mi wiarę, że może być lepiej. Jestem teraz przed podjęciem decyzji czy wracać do pracy na etacie po macierzyńskim czy rozwijać już istniejący biznes :) Już wiem co mam robić