Pięć najważniejszych rad dla początkujących inwestorów

Początkujący inwestorzy stają przed nie lada wyzwaniem. Najczęściej posiadają bardzo duży apetyt na zyski, lecz nie dysponują odpowiednią wiedzą, która byłaby w stanie im te zyski zapewnić. Kluczowe jest odpowiednie nastawienie do samego procesu inwestowania i zrozumienie kilku podstawowych zasad, którymi należy się kierować, aby przetrwać przynajmniej kilka miesięcy. W tym tekście znajdziecie najważniejsze uwagi, które płyną z moich sześciu lat obecności na rynkach finansowych.

Uświadom sobie skalę wyzwania, które podejmujesz

Tym, co przyciąga nas do inwestowania są oczywiście zyski. Perspektywa porzucenia pracy zarobkowej na rzecz życia z posiadanego kapitału jest niewątpliwie bardzo atrakcyjna. W końcu każdy z nas chciałby mieć możliwość budzenia się rano ze świadomością, że plan dnia, tygodnia i miesiąca jest w całości zależny od nas samych.

Moje oczekiwania co do wyników były raczej skromne. Otwierając rachunek maklerski w kwietniu 2009 roku, spodziewałem się, że do końca roku uda mi się zarobić 50%. Co więcej, w moim własnym mniemaniu były to bardzo umiarkowane założenia, coś w rodzaju planu minimum. Kiedy zamknąłem rok stratą na poziomie 20%, widząc że w czasie kiedy ja traciłem pieniądze, indeksy giełdowe rosły, zrozumiałem że coś jednak jest nie tak. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że były to zbyt wygórowane oczekiwania.

Z pewnością zgodzimy się z twierdzeniem, że gdyby inwestowanie było zadaniem łatwym, wiele z osób nas otaczających już dawno byłoby milionerami, jeśli nie miliarderami. I nie musimy przywiązywać się tylko do rynków finansowych, które znajdują się w obszarze zainteresowań stosunkowo niewielkiej grupy osób. Spójrzmy chociażby na fundusze inwestycyjne, które również podlegają koniunkturalnym zmianom cen, a przecież są o wiele popularniejszym sposobem pomnażania oszczędności. Ile znacie osób, które w kilka lat zbudowały majątek na inwestowaniu za pośrednictwem TFI? No właśnie, ja też nie znam ich wiele.

Dlatego też inwestowanie należy potraktować jako wyzwanie, z którym możemy się zmierzyć wiedząc, że skala trudności jest zdecydowanie większa, niż nam się wydaje. Nie jest łatwo pokonywać rynek i musimy mieć tego świadomość już na początku przygody z inwestycjami. Ja sam potraktowałem naukę inwestowania jako kolejny kierunek studiów, dając sobie pięć lat na naukę. I z perspektywy tego czasu mogę powiedzieć, że wiele się nie pomyliłem.

To rynek ma rację, a nie inwestor

Stawiając pierwsze kroki w świecie inwestycji poznajemy narzędzia, które mają wspierać nas w podejmowaniu decyzji. Zazwyczaj są one nastawione na generowanie sygnałów, po których rolą inwestora powinno być wykonanie transakcji kupna lub sprzedaży określonych aktywów. Niestety, większość początkujących graczy giełdowych zbytnio ufa otrzymywanym sygnałom, wierząc, że jeśli dany wskaźnik pokazuje nadchodzące wzrosty, one z pewnością nastąpią. Zapominamy jednak o szerokiej gamie wskaźników, które dokładnie w tej samej chwili wskazują na spadki. Co wtedy?

Podstawą skutecznego inwestowania jest zrozumienie, i co nawet ważniejsze, zaakceptowanie faktu, że rynek jest tworem tak ogromnym, że nie jesteśmy w stanie go w żaden sposób kontrolować ani nawet prognozować. Mnogość inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, składających w każdej chwili miliony przeciwstawnych sobie zleceń to środowisko, z którym bardzo ciężko jest walczyć. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest podłączanie się do panujących ruchów rynkowych i próba zarabiania na sile tych właśnie zmian cen.

Nie może więc być mowy w przewidywaniu ruchów cenowych. Co najwyżej możemy próbować przypisywać różnym rozważanym scenariuszom inne prawdopodobieństwa wystąpienia. I niestety w bardzo wielu przypadkach nie będziemy mieli racji, a co za tym idzie, musimy przygotować się na występowanie transakcji stratnych.

W moich prywatnych inwestycjach jestem zadowolony, jeśli w 55% transakcji rynek zmierza w kierunku, który zakładałem. Co ważne, ciągle daje to 45% transakcji stratnych, a więc nie należy do rzadkości ciąg 6-7 porażek z rządu. Czuję się fantastycznie, jeśli 6 transakcji na 10 kończy się zyskiem. Ciągle więc operuję na podstawie prawdopodobieństw, pielęgnując pojawiające się zyski i szybko ucinając niechciane straty.

Zbuduj plan inwestycyjny i bądź konsekwentny

Sukces na rynkach finansowych może przynieść tylko sprawdzona metoda inwestycyjna i żelazna konsekwencja w jej stosowaniu. We wcześniejszych akapitach wspomniałem o wskaźnikach technicznych, których analiza generuje sygnały do kupowania i sprzedawania instrumentów finansowych. Niemal regułą pośród początkujących graczy giełdowych jest bardzo częsta zmiana wskaźników wykorzystywanych jako podstawa procesu decyzyjnego. Dwie, trzy transakcje bez dobrych wyników i następuje porzucenie jednego narzędzia na rzecz innego. W ten sposób nie da się odnieść sukcesu.

Napisałem, że pokonywanie rynku nie jest łatwym zadaniem, gdyż udaje się stosunkowo niedużemu odsetkowi inwestorów. Źródło ich sukcesu w dużej mierze leży w odpowiednim planie inwestycyjnym, ściśle określającym warunki, które muszą być spełnione, aby kupić lub sprzedać dane akcje. Co więcej, plan przewiduje również działania inwestora w trakcie posiadania otwartej pozycji na rynku, jej wielkość oraz kontrolę ryzyka towarzyszącego nieodłącznie inwestowaniu. Zbudowanie takiego planu wymaga niekiedy kilku lat prób i błędów, wielu godzin spędzonych na rozmyślaniach o rynku, jak również przeprowadzenia określonych testów. Jednak dopiero praktyczne stosowanie danego systemu inwestycyjnego daje odpowiedź na pytanie, czy zarobimy dzięki niemu pieniądze.

Dzieje się tak za sprawą naszej psychologii, która nie sprzyja konsekwencji. Miotany emocjami inwestor nie zawsze posiada dość wytrwałości, aby trzymać się obranej przez siebie metody inwestycyjnej. Odejście od niej, lub co gorsza próba jej doraźnego poprawienia, przynoszą często opłakane skutki. Można więc ponieść porażkę nie tylko na rosnącym rynku, ale nawet dysponując na nim planem inwestycyjnym, dającym określoną przewagę.

Dywersyfikuj swoje inwestycje

Zaczynając inwestować sądzisz, że jest to łatwe i szybko uzyskasz bardzo wysoką stopę zwrotu. Czy zaczynasz więc z niewielką kwotą, ciesząc się z każdej zarobionej złotówki? Czy czekasz cierpliwie przez kilka miesięcy obserwując zyski i straty liczone w dziesiątkach czy setkach złotych?

Życie pokazuje, że początkujący gracze giełdowi, przekonani o swoich umiejętnościach, od razu zaczynają z maksymalnym dostępnym sobie kapitałem. Przecież nie chodzi o to, żeby zarobić 100 złotych z tysiąca, ale żeby podwoić kwotę 50 000 lub 100 00 zł. Po co wydłużać sobie drogę do finansowej niezależności?

Niestety, jako inwestorzy nie jesteśmy nieomylni i musimy rozkładać ponoszone przez nas ryzyko pomiędzy kilka różnych klas aktywów, a niekiedy nawet między kilka systemów inwestycyjnych stosowanych na tym samym rynku. Dobrze sprawdza się tutaj powiedzenie o nietrzymaniu wszystkich jajek w jednym koszyku.

Trzeba podkreślić, że nie jest to wyłącznie ochrona przed naszym brakiem kompetencji. Na rynkach finansowych często trafiają się wydarzenia, które są w stanie w bardzo krótkim czasie spowodować krach w portfelach inwestorów. Wtedy też, niezależnie od stosowanej metody, możemy stracić 20-30% kapitału w ciągu kilku dni. Rozdzielenie posiadanych środków może być tutaj bardzo potrzebnym działaniem zapobiegawczym, dodatkowo wygładzającym krzywą kapitału naszego portfela.

Długoterminowy horyzont jest ważniejszy niż szybkie zyski

Patrząc na zmiany cen instrumentów finansowych widzimy spółki zyskujące na wartości po 10% w ciągu jednej sesji. Zestawiając takie wartości z oprocentowaniem lokat, przy których musimy przez cały rok czekać na zysk rzędu marnych 3%, sądzimy że gigantyczne zyski są w zasięgu ręki.

Jako anegdotę słyszałem przykład inwestora, który podobnie jak ja, sądził że nie oczekuje wiele. Stwierdził, że zadowoli go dzienna stopa zwrotu na poziomie 2%. Fakt, 2% nie zwala z nóg, ale utrzymywanie średnich dziennych stóp zwrotu na tym poziomie nie jest możliwe. Wiedząc, że w roku jest ok. 250 sesji giełdowych, już w pierwszych 12 miesiącach inwestycji każda zainwestowana złotówka rozrośnie się do 282 zł. Po dwóch latach będzie to ponad 39 tys. zł, a po trzech 5,63 mln zł. Dalsze kontynuowanie tego przykładu nie ma sensu.

Inwestowanie jest procesem, który już na samym wstępie powinien być rozłożony na lata. Jest to działalność, której celem nie powinno być zarobienie miliona w tydzień, ale raczej systematyczne pokonywanie szerokiego rynku. Dzięki temu będziemy w stanie, w długim horyzoncie czasowym, powiększać wartość posiadanego przez nas portfela.

Żeby poprzeć to faktami, podam przykład mojego własnego portfela spółek, który w tym roku, według stanu na dzień pisania niniejszego tekstu, zarobił 15%. Może to nie jest oszałamiający wynik, ale w zestawieniu z szerokim rynkiem, który w tym samym czasie stracił 4%, wygląda bardzo zadowalająco. Może nie pozwoli mi to na kupno domu za dwa lata, ale w długim terminie uzbiera się z tego okrągła sumka.

Podsumowanie

Mam świadomość, że wymowa tego tekstu może nie wydawać się szczególnie entuzjastyczna, zwłaszcza początkującym inwestorom. Trzeba jednak pamiętać, że w inwestowaniu należy pewne rzeczy zrozumieć już na samym początku, gdyż tylko w ten sposób mamy szansę na uniknięcie w późniejszym czasie bardzo kosztownych błędów. Warto więc odpowiednio się do inwestowania przygotować.

Inwestor indywidualny, publicysta i bloger. Autor serwisów Humanista na giełdzie oraz OpcjeNaAkcje.pl. W swoim podejściu kieruje się wskazaniami analizy technicznej, pokazując czytelnikom, jak osiągnąć długoterminowy sukces na rynkach finansowych z wykorzystaniem prostych metod długoterminowych. Koncentruje się na promowaniu rynków finansowych wśród osób szukających wysokich stóp zwrotu.

Facebook Twitter LinkedIn 

Biuro rachunkowe
już od 89zł/mc.

  • Jednolity Plik Kontrolny bez dodatkowych opłat.
  • Pełna odpowiedzialność za prowadzoną dokumentację.
  • Wygodne formy dostarczania dokumentów (online, poczta, kurier)

dowiedz się więcej


Sprawdź ofertę,
którą mamy dla Ciebie

Biuro Rachunkowe

89zł/mc

ZALOGUJ SIĘ