Zarabianie na blogu – najczęściej popełniane błędy

Blogosfera w ostatnich latach znacznie się rozrosła, przyciągając nie tylko czytelników, ale również szerokie grono firm, chcących w ten sposób promować swoje produkty i usługi. Jednak umiejętna współpraca pomiędzy blogerem i reklamodawcą wymaga odpowiedniego podejścia i łatwo w niej o popełnienie błędu.

Jeszcze kilka lat temu pisanie bloga było interesującą, aczkolwiek nieco ekscentryczną działalnością. Przedstawiciele tzw. starych mediów (radio, prasa, telewizja) śmiali się z osób twierdzących, że na blogu można nieźle zarabiać.

Obecnie nikt już nie ma wątpliwości, że blogi są bardzo prężnie rozwijającym się medium, przyciągającym tylko w Polsce miliony czytelników każdego miesiąca. W ślad za nimi podążają również reklamodawcy, chcący dotrzeć do potencjalnych klientów. Nie dziwią już współprace marketingowe o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych, a do rzadkości nie należą również kontrakty o sześciocyfrowych kwotach wynagrodzenia.

Obecnie bycie blogerem to zawód, nie tylko pozwalający na utrzymanie się, ale również dający wielką satysfakcję z wykonywanej pracy. Nic dziwnego zatem, że wiele osób chciało by dołączyć do tego grona, próbując uszczknąć jakąś część z tego okazałego tortu. Nie jest to jednak takie proste.

Czy każdy blog musi zarabiać?

Nie każdy blog musi przynosić określone dochody. Co więcej, duża część popularnych blogerów rozpoczynała tworzenie swoich serwisów nie myśląc zupełnie o zarabianiu pieniędzy. Dopiero później, wraz z rosnącymi statystykami i zwiększającą się popularnością, zaczęły się pojawiać pierwsze oferty ze strony firm i agencji marketingowych.

Niektóre blogi tworzone są wyłącznie dla przyjemności samego pisania, podczas gdy inne stanowią dla ich autorów narzędzie mające popularyzować jakąś ideę lub światopogląd. O ile tematyka i sposób jej zaprezentowania przyciągają czytelników, blog ma szanse utrzymać się przez dłuższy czas. Na pewnym etapie pojawiają się zazwyczaj propozycje dotyczące monetyzacji bloga. I trzeba tu wyraźnie powiedzieć, że mogą one dodać wiele wartości serwisowi tworzonemu wyłącznie z pasji.

Przykładem jest chociażby książka napisana przez autora popularnego bloga. Z jednej strony pozwala otworzyć kolejny front popularyzowania określonej idei lub być instrumentem personal brandingu, a z drugiej, przynosi określone przychody, pozwalające nie tylko na pokrycie kosztów jej stworzenia, ale również generujące zysk. Działalność komercyjna może więc być skutecznym narzędziem do zwiększenia atrakcyjności serwisu.

Ile zarabia się na blogu?

Ekscytowanie się wysokością zarobków, jakie uzyskują czołowi blogerzy w Polsce jest oczywistym nieporozumieniem. Elitę stanowi nieliczne grono tych, którym się powiodło i w odpowiednim momencie podjęli najlepsze decyzje. Nie każdy start-upowiec zostaje Markiem Zuckerbergiem.

Można powiedzieć, że każdy może zarabiać na blogu cokolwiek. Niektórzy zarobią na blogu kwoty czterocyfrowe, a jeszcze węższe grono osób będzie w stanie się z bloga utrzymać. Natomiast bardzo niewielu dotrze do poziomu, w którym będzie regularnie zarabiało kilkanaście tysięcy złotych i więcej. To już jest poziom absolutnych profesjonalistów, co oczywiście nie przekreśla naszych szans na dołączenie do tego grona.

Zakładanie bloga tylko dla pieniędzy

Skuszeni wizją tłustych zarobków, niektórzy próbują zakładać blogi z wyłącznym nastawieniem na zysk. Rozpoczynają więc analizę zagadnienia od sposobów pozwalających na monetyzację swojej działalności, a dopiero później zastanawiają się nad tematyką tworzonego przez siebie serwisu.

Jest to jeden z poważniejszych błędów, które można poczynić w procesie zarabiania na blogu, do tego popełniony już na wstępie. Blog, jeśli ma przynosić dochody, potrzebuje zaangażowanej społeczności czytelników, regularnie odwiedzających serwis oraz aktywnie komentujących pojawiające się teksty. Zdobywa się ich najczęściej poprzez systematyczną pracę liczoną nie tygodniami i miesiącami, ale raczej latami. Można powiedzieć, że zainteresowanie czytelników i popularność bloga są nagrodą za dobrze wykonaną robotę, a dopiero w kolejnym kroku można myśleć o zarobku.

Nie znaczy to oczywiście, że nie jest możliwe potraktowanie bloga jako przedsięwzięcia biznesowego już na starcie, ale zawsze należy wychodzić od dostarczenia jakości dla czytelnika.

Trzy strony relacji

Aby długoterminowo odnosić sukces i uzyskiwać znaczące dochody z bloga musimy pamiętać, że jest to trójstronna relacja: czytelnik-reklamodawca-bloger. Tylko sytuacja, w której każda strona odnosi korzyści jest dopuszczalna.

Realizując współpracę, na której zarobi bloger i reklamodawca, ale nie czytelnik, ryzykujemy że będzie to początek końca naszego bloga. Czytelnicy zapamiętują momenty, w których bloger “sprzedał się” promując coś w sposób nachalny lub reklamując produkty nie wkomponowane w tematykę serwisu. Konsekwencją może być porzucenie bloga na rzecz innych autorów piszących w tej branży.

Z kolei brak szacunku do reklamodawcy, jako potencjalnego klienta, powoduje że nasza opinia w środowisku również mocno ucierpi. Takimi wrażliwymi sprawami są tzw. kryzysy w social media, kiedy to bloger wchodzi w konflikt ze sponsorem jakiejś akcji. Oczywiście jest w stanie zmobilizować swoją społeczność przeciwko danej marce, ale jeśli racja nie jest ewidentnie po jego stronie, kolejni reklamodawcy mogą mieć obawy przed nawiązaniem współpracy.

Bądź profesjonalistą

Zyskowne blogowanie jest biznesem jak każdy inny. Klientami są z jednej strony czytelnicy, ale z drugiej reklamodawcy. Dlatego też w kontaktach z agencjami marketingowymi czy indywidualnymi podmiotami chcącymi nawiązać współpracę, należy również stosować podobne podejście.

Nie dziwi już, że bloger posiada swoje firmowe wizytówki o szacie graficznej zbliżonej do wyglądu bloga. Ale powinien posiadać również stronę poświęconą aktualnym statystykom bloga, możliwościom i obszarom, w których można zrealizować współpracę, jak również projektami, którymi zajmował się w przeszłości. Dzięki temu nie tylko przedstawia potencjalnemu klientowi ofertę, obrazującą co można zrealizować i za jakie pieniądze, ale pokazuje również swoje portfolio.

Należy również prezentować się jako rzetelny partner do robienia interesów, a nie młoda osoba, która oprócz recenzowania szminek nie potrafi porozumiewać się na innych polach. Co przez to rozumiem? Chociażby regularne odpisywanie na maile dotyczące realizowanej współpracy. Trudno o gorsze sytuacje niż takie, w których jakieś działania mają mieć miejsce konkretnego dnia o ustalonej godzinie, a klient nie może dodzwonić się do blogera. Podobnych błędów można popełnić całe mnóstwo.

Profesjonalizm można pokazać już na samym wstępie. Wiele zależy od tego, czy bloger przyjdzie do firmy z hasłem “zróbmy coś razem”, czy też zaprezentuje konkretną ofertę zawierając dane o popularności bloga, planowany zakres działań, oczekiwane wynagrodzenie, a przede wszystkim korzyści, które uzyska marka prezentując się u niego na stronie. Widać różnicę w podejściu? Widać.

Każde działanie jest marketingiem

Kiedy już realizujemy jakieś wspólne działania, warto wiedzieć, że będą one miały dalekosiężny skutek i nie ograniczą się do postanowień zawartej umowy. Opieranie się na suchych wpisach sponsorowanych pokazuje, że bloger nie posiada pomysłu na porwanie swoich czytelników. Dużo lepsze wrażenie wywrze niestandardowa akcja marketingowa, która odbije się szerokim echem w świecie marketingu internetowego. Inni będą prezentowali ją jako przykład udanej kreacji, zrealizowanej z pomysłem i smakiem.

Dlatego też współpraca z marką nigdy nie ogranicza się do “tu i teraz”. Zawsze jest to działanie, które o nas świadczy i będzie naszą wizytówką w przyszłości. Należy się zastanowić, czy chcemy być znani z tego, że działamy szablonowo, a realizowane kampanie kwitowane są znudzonym “aha”, czy też jesteśmy w stanie pozytywnie zadziwić odbiorców, prezentując ofertę naszego sponsora przy jednoczesnym skokowym zwiększaniu popularności bloga.

Money will follow

Zarabianie pieniędzy na blogu nie jest łatwym zadaniem. Niby każdy może prowadzić bloga, ale czasy się zmieniły i nie wystarczy już byle jak wyglądający serwis prowadzony od niechcenia. Branża się profesjonalizuje i żeby konkurować o jakąś część marketingowego tortu musimy przykładać bardzo wiele uwagi nawet do najdrobniejszych rzeczy. W przeciwnym wypadku nie będziemy w stanie wybić się do szerszej publiczności z naszym przekazem, a tym samym ominie nas również uwaga reklamodawcy. Jeśli jednak jesteśmy gotowi poważnie podejść do zagadnienia, myśląc przede wszystkim o czytelnikach, świat stoi przed nami otworem.

Inwestor indywidualny, publicysta i bloger. Autor serwisów Humanista na giełdzie oraz OpcjeNaAkcje.pl. W swoim podejściu kieruje się wskazaniami analizy technicznej, pokazując czytelnikom, jak osiągnąć długoterminowy sukces na rynkach finansowych z wykorzystaniem prostych metod długoterminowych. Koncentruje się na promowaniu rynków finansowych wśród osób szukających wysokich stóp zwrotu.

Facebook Twitter LinkedIn 

Biuro rachunkowe
już od 89zł/mc.

  • Pełna odpowiedzialność za prowadzoną dokumentację.
  • Wygodne formy dostarczania dokumentów (online, poczta, kurier)

dowiedz się więcej


  • Bardzo rzeczowo ugryzłeś ten temat, Radku :)
    Tortu starczy dla każdego – w końcu jest imponujących rozmiarów. Jednak, aby nie obejść się smakiem, trzeba pamiętać, że zarabianie na blogu, to proces. Wymaga czasu, systematycznej pracy i cierpliwości. Do tego dochodzi dbałość o czytelnika i jakość treści, którymi go częstujemy. W ten sposób budujemy zaufanie, a co za tym idzie – wartościową społeczność. I mam wrażenie, że to właśnie zaufanie czytelników jest zwieńczeniem pracy – taką wisieńką na torcie :)

    • W obecnych realiach, blogi które nie podchodzą jakościowo do tematu, nie mają szans na większe zaistnienie. Chyba, że docelowym odbiorcą jest czytelnik 11-13 letni, który nie ma jeszcze bardzo wysublimowanych kryteriów, jeśli chodzi o konsumowane treści.

      • Zgadzam się.
        Blogosfera jest już sowicie zastawioną przestrzenią, ale pisać może każdy, a zakres tematyki nieskończony. Jednak przy coraz większej świadomości konsumentów, blog powinien wykraczać daleko poza bylejakość. Posty, w których jakość treści idzie w parze ze szczerością, są w stanie stworzyć zasięgi i pracować na sprzedaż nawet latami.

  • Ewa

    a od strony księgowej – czy można księgować koszty związane z prowadzeniem bloga? Pytam o koszty np. jedzenie, patelnie, garnki jak prowadzi się bloga o jedzeniu/gotowaniu, albo bilety na samolot gdy prowadzi się bloga o podróżach. Wiem, że jest jedna interpretacja indywidualna SA pozwalająca na księgowanie takich kosztów, tylko interpretacja indywidualna dotyczy danego przedsiębiorstwa. Jakie jest Państwa zadanie na temat księgowania takich kosztów blogowy?

    • Kosztem uzyskania przychodów są wszystkie wydatki, których poniesienie pozostaje w związku przyczynowo-skutkowym z uzyskaniem przychodu z danego źródła, bądź też zachowaniem lub zabezpieczeniem źródła przychodów i nie są wymienione w art. 23 ww. ustawy. Z oceny związku z prowadzoną działalnością powinno wynikać, iż poniesiony wydatek obiektywnie może się przyczynić do osiągnięcia przychodów z danego źródła. Ciężar wskazania owego związku spoczywa na podatniku. Interpretacja indywidualna jest wydawana dla konkretnego podmiotu i daje pewność tylko temu podmiotowi, iż koszt nie będzie w przyszłości kwestionowany. W przypadku księgowania wskazanych kosztów decyzję pozostawiamy Pani.

    • W przypadku bloga o specyficznej tematyce, np. inżynieryjnej, można łatwo wykazać, że dany koszt poniesiony został w związku z blogowaniem. Gorzej, jeśli piszesz bloga lifestylowego poruszając takie zagadnienia, jak gotowanie, ubieranie się i podróże. Wtedy okazuje się, że połowa kosztów życia może zostać zaliczona jako koszt uzyskania przychodu. I wtedy tłumacz się przed skarbówką, że wakacje w Tajlandii służyły tylko sporządzeniu obszernej blogowej relacji :)

  • Pamiętam blogosferę z dawnych lat – tam było można zawrzeć przyjaźnie, teraz partnerów biznesowych. Trochę to dla mnie smutne, bo pisanie jest dla mnie przyjemnością, nie finansami…

    • Wszystko można umiejętnie łączyć. W pewnym momencie, jeśli rozwijający się blog zaczyna pochłaniać kilka godzin dziennie, zaczynasz zadawać sobie pytanie, czy nie poświęcasz innych możliwości (np. kariery), na rzecz niedochodowego bloga. Lub ujmując temat z drugiej strony, jeśli możesz zaproponować swoim czytelnikom produkt lub usługę, z której korzystasz, to dlaczego tego nie zrobić? Ja sam bez żadnego wstydu polecam czytelnikom np. biuro rachunkowe iFirma, które obsługuje mnie od strony księgowej. Tak samo, jak polecasz coś koledze lub koleżance, możesz polecić czytelnikowi, wzbogacając treść bloga.