|
|
8 minut czytania

Zapam w finale IFIRMA Startup Contest 2026. Rozmowa z Dominiką Łęczycką

Projekt Zapam znalazł się w gronie ośmiu finalistów pierwszej edycji IFIRMA Startup Contest. Za rozwiązaniem stoi zespół rozwijający aplikację edukacyjną, która wykorzystuje sztuczną inteligencję do zamieniania notatek, podręczników i plików PDF w interaktywne materiały.

Preferowane zródło google

Przed finałem konkursu rozmawiamy z Dominiką Łęczycką, współzałożycielką i CEO Zapam, o początkach projektu, specyfice branży, wykorzystaniu sztucznej inteligencji oraz największych wyzwaniach związanych z rozwojem startupu.

1. Od jakiej obserwacji lub osobistego doświadczenia rozpoczęła się historia Waszego startupu?

Od obserwacji, że wiedza o tym, jak skutecznie się uczyć, nie przekłada się automatycznie na codzienność ucznia. Są świetne książki o technikach uczenia się, skojarzeniach i hakach pamięciowych. Ale dla ogromnej części uczniów samodzielne stosowanie tych metod do każdej lekcji jest w praktyce zbyt trudne i czasochłonne: ciągle dochodzi nowy temat, kolejny sprawdzian,a wcześniejszy materiał też trzeba powtarzać. Sama znajomość mnemotechniki nie oznacza jeszcze, że dziecko potrafi szybko opracować z jej pomocą kilkanaście stron podręcznika.

A przecież młodość to także przyjaźnie, pasje, odpoczynek i własne życie poza szkołą. Uczeń niepowinien poświęcać całego wolnego czasu ani na naukę, ani na samodzielne wymyślanie sposobów, jak się uczyć. Dlatego w Zapam chcemy zaoferować naukę angażującą różne zmysły i prowadzić ucznia przez skuteczne mnemotechniki krok po kroku, jak po sznurku. Materiał zamieniamy w piosenki, obrazy, mapy myśli i skojarzenia, a pytania oraz powtórki pomagają go utrwalić. Chcemy zdjąć z ucznia ciężar przygotowywania tych pomocy, żeby mógł skutecznie sięuczyć i mieć czas na życie poza nauką szkolną.

Łączymy przy tym dwie perspektywy: Aneta Łęczycka, pedagog z 19-letnim stażem, pracuje zuczniami z ADHD i w spektrum autyzmu, a ja jako inżynier AI widziałam, że technologia pozwala przygotowywać takie materiały do konkretnych lekcji. Badanie 475 uczniów, rodziców i nauczycieli potwierdziło skalę problemu: ponad 80% uczniów nie potrafi skupić się nad podręcznikiem dłużej niż 25 minut.

2. Która z Waszych początkowych hipotez dotyczących produktu, klientów lubrynku okazała się błędna?

Zakładaliśmy, że najtrudniejsze będzie samo nauczanie: jakość pytań, piosenek i oceny odpowiedzi. Okazało się, że najwięcej uczniów tracimy dużo wcześniej, w pierwszych minutach. Aplikacja dla dzieci wymaga zgody rodzica, a my na początku prosiliśmy o nią przed pierwszą sesją. Dane zaplikacji pokazały, że konta czekające na zgodę praktycznie nie zaczynały nauki, a długi samouczek uczniowie przeklikiwali bez czytania. Zmieniliśmy kolejność: dziecko może od razu zrobić krótkąpróbę bez zapisywania danych (piosenka, mapa myśli i trzy pytania w około minutę), samouczek podzieliliśmy na krótkie rozdziały na kolejne dni, a rodzic może potwierdzić zgodę e-mailem albo SMS-em. Choć z wykształcenia jestem inżynierem, najważniejszy wniosek nie dotyczy technologii: wartość produktu sama się klientowi nie zakomunikuje. W edukacji dzieci pierwsza minuta i zaufanie rodzica są tak samo ważne jak AI, dlatego teraz mocno stawiamy na optymalizację UX. Analizujemy logi kolejnych użytkowników, którzy poruszają się po aplikacji, i na ich podstawie dopracowujemy to właśnie pierwsze doświadczenie. Chcemy jak najefektywniej pokazać uczniom wartość nauki z Zapam, a rodzicom sukcesy ich dzieci.

3. Jaką dokładnie rolę odgrywa sztuczna inteligencja w Waszym produkcie? Co dzięki niej działa lepiej lub byłoby niemożliwe, a w których miejscach nadal niezbędny jest człowiek?

AI jest rdzeniem produktu i pracuje na każdym etapie nauki. Ze zdjęcia strony podręcznika albo pliku z notatkami OCR odczytuje tekst, a model językowy dzieli materiał na sekcje i fiszki. Każdy temat porównujemy z podstawą programową klas 4–8 i uzupełniamy to, czego w materiale brakuje. Zanim cokolwiek wygenerujemy, porównujemy wgrany materiał z naszą biblioteką za pomocą wektorów podobieństwa. Jeśli trafimy na ten sam temat, proponujemy uczniowi gotowy, sprawdzony zestaw z biblioteki, zamiast tworzyć nowy.

Z fiszek automatycznie powstają sesje w stylu Duolingo z animowanymi postaciami, takimi jak lis Zapi i rybki, które reagują na odpowiedzi i mówią do ucznia głosem lektora. Sesja najpierw prosi o przywołanie faktów z danej części materiału, potem uczeń słucha piosenki o nich, a dopiero później dostaje pytania na myślenie zbudowane na tych faktach: od zrozumienia i zastosowania po analizę, ocenę i łączenie wiedzy z kilku fiszek (według taksonomii Blooma). Pytania, na które uczeń odpowiedział źle, wracają w powtórkach, aż zostaną opanowane.

W czasie nauki AI ocenia sens odpowiedzi, pisanej albo mówionej, a nie słowa kluczowe. Odpowiedź częściowo dobra jest zaliczona, a uczeń dowiaduje się, czego w niej zabrakło. Po błędzie może zapalić żarówkę z podpowiedzią naprowadzającą. Zanim podpowiedź trafi do ucznia, AI sprawdza, czy da się z nią dojść do odpowiedzi i czy jej nie zdradza. W quizach błędne odpowiedzi AI układa na podstawie typowych pomyłek uczniów, a osobne sprawdzenie rozwiązuje każdy quiz „na ślepo”, bez klucza, i odrzuca pytania zbyt łatwe albo dwuznaczne. Piosenki też nie są przypadkowe. AI pisze tekst tak, że każdy wers uczy konkretnej fiszki, a każda fiszka pojawia się w piosence. Muzyka powstaje w kilku stylach dopasowanych do wieku, uczeń słyszy wersję w swoim ulubionym gatunku, a tekst jest zsynchronizowany z muzyką jak w karaoke. Przed każdą sesją uczeń słyszy fragment, który śpiewa dokładnie o tym, czego dotyczy ta sesja. Do tego dochodzą mapy myśli z ilustracjami i teledyski. Bez AI nie dałoby się tego przygotować dla każdego podręcznika, każdej lekcji i każdego ucznia. Człowiek jest niezbędny w trzech miejscach. Pedagodzy proponują nowe techniki nauki, które wprowadzamy do aplikacji, i tworzą bazę zweryfikowanych materiałów zgodnie z rytmem polskich podręczników. Każdy zestaw z tej bazy ma redaktora człowieka, który w panelu redakcyjnym może wskazać błąd i kazać AI poprawić konkretny element. Zestawy publiczne tworzone przez użytkowników sprawdza redaktor AI. A o tym, czy i jak dziecko korzysta z aplikacji, decyduje rodzic.

4. Kto jest dziś najważniejszym klientem lub użytkownikiem Waszego rozwiązania i jaka konkretna zmiana następuje po jego wdrożeniu?

Najważniejszy jest uczeń klas 4–8 i jego rodzic: uczeń się uczy, rodzic decyduje i płaci. Dla ucznia zmiana polega na tym, że zamiast wielogodzinnego czytania podręcznika przed sprawdzianem robi krótkie, około 10-minutowe sesje. Słyszy materiał w piosence, widzi go na mapie myśli i odpowiada własnymi słowami, a pytania z błędami wracają w powtórkach, aż zostaną opanowane. W pilotażu szkolnym wszystkich sześcioro uczniów, którzy uczyli się z Zapam, poprawiło ocenę; w grupie kontrolnej poprawiło ją dwoje z piętnaściorga. Dla rodzica to koniec wieczornego odpytywania i tańsza alternatywa dla korepetycji: 29 zł miesięcznie wobec około 800 zł. Z Zapam korzysta już ponad 1 000 użytkowników. Teraz chcemy wykazać dobrą pierwszą sprzedaż, a wtedy ruszamy do San Francisco po inwestycję na skalowanie.

5. Który obszar związany z prowadzeniem firmy (podatki, księgowość, forma prawna, umowy, granty lub inne formalności) okazał się bardziej skomplikowany, niż zakładaliście? Jakiej rady udzielilibyście w tym zakresie początkującym founderom?

Najkrócej mówiąc: widzę mnóstwo rzeczy, które warto zrobić, a brakuje mocy przerobowej i zasobów. Najtrudniejsze okazało się dla mnie zorganizowanie ludzi i pieniędzy naraz: znalezienie osób do konkretnych zadań w firmie i zapewnienie środków, żeby im za te zadania zapłacić. Produkt zbudowaliśmy i przetestowaliśmy bez zewnętrznego inwestora. Dofinansowanie z programu FEPW (Platformy startowe, Komponent IIa) bardzo nam pomogło, ale od pomysłu przez wniosek i ocenę do pierwszych pieniędzy mijają miesiące, a pensje, serwery i modele AI trzeba opłacać od pierwszego dnia. Do tego część programów wymaga wkładu własnego. Kolejny etap naszego programu pokrywa na przykład 85% kosztów, więc pozostałe 15% trzeba mieć wcześniej, zanim spółka zacznie na siebie zarabiać. A dotacja to także obowiązki: każdą zmianę w zespole zgłasza się instytucji, a wydatki trzeba udokumentować tak, żeby były kwalifikowalne. Jest też trudność, o której founderzy mówią rzadko: otoczenie. Żadna z bliskich mi osób nie ma startupowego sposobu myślenia i wszyscy ciągle pytają, kiedy zacznę na tej firmie zarabiać. Na poziomie emocjonalnym trudno im przyjąć, że pierwsze lata to inwestycja czasu, pracy i pieniędzy,a nie pensja, i trudno im też samym zainwestować w spółkę. Dlatego to także walka w życiu prywatnym. Słyszę: „dlaczego ciągle się stresujesz?”, „dlaczego jesteś prezeską tyranką?”, „ta inwestycja nigdy się nie zwróci”. Dla mojego partnera trudne jest to, że nasz dom zmienił się whacker house. Ciągle rozmawiamy o firmie i ciągle słyszy, jak omawiam trudne sprawy ze współpracownikami. Granice między startupem a życiem prywatnym się zatarły, a wszyscy moi bliscy mają dziś wyryty obraz mnie w pracy.

A dla mnie firma, której jestem współzałożycielem i kluczowym udziałowcem, to jedyna inwestycja,która w perspektywie lat może zwrócić się wykładniczo. Tylko taki produkt daje szansę na obroty liczone w dziesiątkach milionów złotych i na życie, jakie chcę prowadzić.

Do tego dochodzi samotność i izolacja lidera. To ja podejmuję ostateczne decyzje i muszę wszystko trzymać w garści. Sama wyznaczam kierunek i muszę zawsze wiedzieć, co zrobić teraz. Przy ograniczonych zasobach to szczególnie trudne, bo rzeczy wartych zrobienia i potrzebnych kluczowych kompetencji jest więcej niż ludzi, którymi można je obsadzić. Niektórym elementom przyszłej wizji aplikacji, które bardzo mi się podobają, muszę na razie mówić „nie”, bo nie da się zająć wszystkim naraz, a priorytetem jest dotarcie z obecną wersją do klientów. Z trudem przychodzi mi też nawiązywanie partnerstw z kluczowymi dla nas podmiotami. I to ja muszę zapewnić zespołowi godne wynagrodzenie, żeby praca dla mnie była dla nich uczciwym układem.

Trudne są dla mnie także godziny: po kilkanaście dziennie przed monitorem, między innymi na optymalizacji aplikacji, po tym jak wcześniej postawiłam jej technologiczny rdzeń. Nie mogę przestać myśleć o pracy, bo stale jest coś do rozwiązania i dowiezienia, a wszystko to nadal dziejesię w warunkach wysokiej niepewności. Trudna jest też konieczność rozstania się z osobami, które tymczasowo wykonały w firmie swoje zadanie, gdy do kolejnych zadań potrzebuję już następnych ludzi.

Izolację czuję też na wydarzeniach biznesowych: prawie wszyscy, którzy mają tam własny skalowalny biznes, są ode mnie starsi o ponad 10 lat. Rada dla początkujących founderów: otoczcie się innymi młodymi founderami. Ludźmi, którzy rozumieją, czym jest inwestycja we własną firmę, cieszą się z waszych małych zwycięstw i wiedzą,jak naprawdę wygląda zwykły dzień w startupie. Życie jest po to, żeby się nim cieszyć, a nie po to,żeby ktoś latami siedział wam na głowie, powtarzał, że wam nie wyjdzie i że przepalacie pieniądze. Wybierzcie ludzi, przy których chce się budować dalej.

Zobacz ZAPAM podczas finału

ZAPAM zaprezentuje swoje rozwiązanie podczas finału IFIRMA Startup Contest 2026, który odbędzie się 21 października w Katowicach podczas konferencji AIBA.

Na scenie wystąpi osiem startupów wykorzystujących sztuczną inteligencję do rozwiązywania realnych problemów biznesowych i społecznych. Dołącz do uczestników AIBA, poznaj finalistów i zobacz, który projekt zwycięży w pierwszej edycji konkursu. Sprawdź szczegóły konferencji i dołącz do wydarzenia: AIBA 2026.

Autor ifirma.pl

Zespół IFIRMA

Kreatywny zespół specjalistów tworzony przez osoby wyróżniające się doświadczeniem oraz wiedzą z różnych obszarów.

Świadomi potrzeb naszych czytelników, skupiamy się na tworzeniu zrozumiałych treści, które będą w stanie przybliżyć im często zawiłe zagadnienia z zakresu rachunkowości, marketingu, ekonomii, księgowości czy zarządzania. Ostateczny dobór bieżącej tematyki uzależniany jest od preferencji docelowych odbiorców, zmian zachodzących w biznesowym środowisku, a także samych doświadczeń i umiejętności specjalistów odpowiadających za proces tworzenia tekstów.

W efekcie zespół ekspertów IFIRMA bierze czynny udział w rozwoju różnego rodzaju biznesów, pomagając zarówno ich założycielom, jak i pracownikom efektywniej organizować pracę przy wykorzystaniu jak najbardziej dopasowanych do potrzeb rozwiązań.

Rozumiejąc istotę profesjonalnego podejścia do poruszanych zagadnień, każdy tekst tworzony jest w oparciu o wiarygodne dane. Dodatkowo podejmowana tematyka ujmowana jest w logiczny i przejrzysty sposób, zwiększając tak istotną jasność przekazu, co pozytywnie wpływa na podkreślenie najbardziej użytecznych treści. W efekcie podejmowane przez nasz zespół praktyki w szerszej perspektywie można rozpatrywać jako dążenie do zwiększenia świadomości i wyczucia biznesowego osób aktywnie działających na rynku.

Dodaj komentarz

Zachęcamy do komentowania naszych artykułów. Wyraź swoje zdanie i włącz się w dyskusje z innymi czytelnikami. Na indywidualne pytania (z zakresu podatków i księgowości) użytkowników ifirma.pl odpowiadamy przez e-mail, czat lub telefon – skontaktuj się z nami.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Administratorem Twoich danych osobowych jest IFIRMA S.A. z siedzibą we Wrocławiu. Dodając komentarz na blogu, przekazujesz nam swoje dane: imię i nazwisko, adres e-mail oraz treść komentarza. W systemie odnotowywany jest także adres IP, z wykorzystaniem którego dodałeś komentarz. Dane zostają zapisane w bazie systemu WordPress. Twoje dane są przetwarzane na podstawie Twojej zgody, wynikającej z dodania komentarza. Dane są przetwarzane w celu opublikowania komentarza na blogu, jak również w celu obrony lub dochodzenia roszczeń. Dane w bazie systemu WordPress są w niej przechowywane przez okres funkcjonowania bloga. O szczegółach przetwarzania danych przez IFIRMA S.A dowiesz się ze strony polityki prywatności serwisu ifirma.pl.

Może te tematy też Cię zaciekawią

Biuro rachunkowe - ifirma.pl
Napisz do nas lub zadzwoń +48 735 209 003