Co robić, gdy rynki spadają?

Możemy na co dzień tego nie odczuwać, ale spadki na rynkach finansowych dotyczą każdego z nas. Niezależnie od tego, czy topnieją nasze oszczędności zgromadzone w OFE, czy budżet państwa otrzymuje niższe wpływy z płaconych przez spółki giełdowe podatków i wypłacanych dywidend, czy wreszcie rosną koszty emisji obligacji. Zjawisko to odczuwamy wszyscy. W dzisiejszym tekście rozważę jednak sytuację inwestorów giełdowych, którzy muszą podjąć trudne decyzje.

Inwestor inwestorowi nierówny

W 2015 roku główny indeks warszawskiej giełdy, WIG, stracił na wartości 10%. Z kolei indeks największych spółek na parkiecie, Wig20, spadł aż o 20% i znajduje się na poziomach najniższych od 2009 roku, kiedy to wychodziliśmy z dołka wywołanego ostatnią wielką bessą.

W takim środowisku trudno jest zarabiać na rynku akcji. Fakt, że większość papierów tanieje sprawia, że trzeba się wykazać wyjątkowymi umiejętnościami lub też mieć na tym polu sporo szczęścia. Niektórym jednak się to udaje, czego przykładem może być mój prywatny portfel, który zyskał na wartości ponad 11%.

Takie warunki rynkowe bardzo brutalnie odróżniają dobrych inwestorów od słabych inwestorów. Dla jednych obecne spadki stanowią koniec przygody giełdowej, podczas gdy dla innych jest to jedynie kolejna bessa, która za kilka miesięcy może przerodzić się w bardzo dynamiczne wzrosty. A zatem od decyzji, które podejmujemy jako inwestorzy zależy nasza finansowa przyszłość.

Co ważne, na co również liczę, coraz większa popularność kont emerytalnych w postaci IKE i IKZE sprawia, że na rynek napływają kolejni inwestorzy. To w szczególności do nich kierowany jest dzisiejszy tekst, gdyż inwestując w wieloletnim horyzoncie czasowym, z pewnością doświadczą niejednej hossy i bessy. Dlatego należy już teraz wykształcić umiejętność radzenia sobie z rynkowymi spadkami.

Oczywiście jest też pewne grono giełdowych spekulantów, którzy cieszą się z warunków rynkowych, jakie dziś mamy. Wysoka zmienność połączona z dźwignią finansową może wywindować wiele portfeli w górę, lecz równie dobrze może strącić je w przepaść. Dlatego w dzisiejszym tekście skupimy się głównie na posiadaczach akcji.

Sprzedać wszystko i uciekać

Patrząc na giełdowe indeksy, może to być bardzo rozsądne rozwiązanie. Obserwując coraz niższe poziomy naszych akcji naturalnym jest, że nie chcemy partycypować w spadkach i wolimy je przeczekać, nawet jeśli ma to oznaczać trzymanie w portfelu samej gotówki. Dla wielu inwestorów może to być bardzo rozsądne rozwiązanie, gdyż istota inwestowania polega na wykorzystywaniu przewag, które oferuje nam rynek. W obecnej sytuacji ilość tych przewag jest bardzo skąpa, co jednak nie znaczy, że nie ma ich wcale. Dużo trudniej jest je jednak odszukać.

Sprzedaż wszystkich akcji z portfela nie powinna być jednak dokonywana w sposób chaotyczny. Nie znamy przyszłości, dlatego trudno jest jednoznacznie powiedzieć, czy najbliższe kilka miesięcy przyniesie spadki, czy wzrosty. W maju 2015r., kiedy indeks Wig20 znajdował się na poziomie 2550 pkt nikt nie oczekiwał rychłych spadków. Tymczasem obecnie znajduje się 800 punktów, lub jak kto woli, 30% niżej. Nie znamy przyszłości i trudno jednoznacznie wskazać najlepszy moment do sprzedaży akcji.

Dlatego lepiej może się sprawdzić podejście selektywne, kiedy to każdą ze spółek w naszym portfelu traktujemy i analizujemy indywidualnie. Jeśli pokazuje się ze słabej strony i zaczyna przynosić straty, należy ją sprzedać bez wahania. Ale może się zdarzyć tak, że posiadamy akcje spółki odpornej na bessę. W tej sytuacji sprzedaż byłaby złą decyzją, gdyż niektóre ze znanych mi podmiotów w zeszłym roku silnie wzrosły. Stąd też proponuję indywidualnie oceniać akcje poszczególnych spółek, mając z tyłu głowy obraz całego rynku. Jeśli sytuacja się pogarsza, nie kupujemy kolejnych akcji, a jedynie pozostajemy z gotówką w portfelu.

Przeczekanie gorszej koniunktury z dobrymi spółkami

Akcje KGHM S.A., polskiego miedziowego giganta, w najgorszej chwili 2008 roku kosztowały 20 zł. Zaledwie 2,5 roku później ich cena zbliżała się już do 200 zł za jedną akcję. Przykład ten, mimo że skrajny, pokazuje że w przypadku spółek giełdowe spadki nie zawsze oznaczają katastrofę. Przecież bessa nie powoduje, że rynek kapitałowy zamiera, a notowane na nim podmioty przestają istnieć. Spadki na giełdach pojawiają się raz na jakiś czas, a po nich ponownie następują wzrosty.

Dlatego inwestorzy mogą pokusić się o pozostawienie w portfelu spółek, których kondycja nie budzi ich wątpliwości. Oczywiście takie podejście ma swoje ryzyka, gdyż jeśli pomylimy się w przeprowadzonej analizie, sprzedamy akcje z bardzo dużą stratą. Poza tym, mówimy o przyszłości “po bessie”, a zatem mającej nastąpić za 2-3 lata. Trudno jest precyzyjnie oszacować, czy sytuacja spółki przez ten czas nie ulegnie pogorszeniu, przez co odrobienie strat może nie być możliwe. Należy o tym pamiętać.

W przypadkach długiego horyzontu czasowego (ponad 10-letniego) inwestorzy mogą zachować się jeszcze bardziej agresywnie i w miarę postępujących spadków, dokonywać zakupów kolejnych pakietów akcji. Zachowanie takie wydaje się bardzo ryzykowne, nie jest jednak pozbawione logiki. Sam stosuję to podejście na moim koncie emerytalnym, systematycznie dokupując jednostki funduszu ETF, odzwierciedlającego notowania indeksu Wig20.

Kupując za kwotę 1000 zł dowolny instrument finansowy, którego cena wynosi 100 zł za jedną jednostkę, jesteśmy w stanie kupić 10 jednostek (np. akcji). Jeśli cena spadnie do poziomu 70 zł, za kolejny tysiąc będziemy mogli kupić już 14 jednostek. A przy spadkach do poziomu 50 zł za akcję, kupimy już 20 akcji. Wydając 3000 złotych na samym początku, kupilibyśmy zaledwie 30 akcji. Tymczasem dzięki uśrednianiu (bo tak nazywa się takie działanie), kupiliśmy aż 44 akcje, dzięki czemu ich średnia cena zakupu nie wynosi 100 zł, a jedynie 68 zł. W wypadku powrotu do wzrostów, zyski pojawią się zdecydowanie szybciej. Należy jednak pamiętać, aby stosować to rozwiązanie w sposób świadomy, gdyż popełnienie prostych błędów może prowadzić do poniesienia dotkliwych strat.

Zabezpieczenie portfela inwestycyjnego

Współczesne instrumenty finansowe pozwalają nam na zabezpieczenie posiadanego portfela akcji. Nie musimy więc panicznie sprzedawać wszystkiego, co posiadamy, gdyż generuje to zarówno koszty, jak i łatwo w tym procesie o popełnienie błędu. Dlatego niektórzy inwestorzy, zwłaszcza ci przekonani o wysokiej jakości spółek znajdujących się w portfelu, decydują się na przeprowadzenie transakcji zabezpieczającej.

W praktyce oznacza to otwarcie pozycji na innym instrumencie, odwrotnie skorelowanym z portfelem akcji. Najczęściej odbywa się to poprzez sprzedaż kontraktu terminowego na indeks Wig20. Kontrakt jest instrumentem pochodnym, który swoim zachowaniem odzwierciedla ruchy Wigu20. Daje on jednak kilka dodatkowych możliwości.

Pierwszą jest możliwość zajęcia tzw. krótkiej pozycji. Jej posiadacz, odwrotnie do posiadacza pozycji długiej, zarabia wtedy, gdy indeks traci na wartości. Z kolei giełdowe wzrosty oznaczają dla takiego inwestora straty. Dzięki takiej właściwości, możliwe jest zrównoważenie tracącego portfela akcji, zarabiającym kontraktem terminowym, skutkiem czego inwestor, nawet mimo spadków na giełdzie, utrzymuje swój stan posiadania w okolicach zera.

Druga właściwość kontraktów terminowych to dźwignia finansowa, pozwalająca na otwarcie dużej pozycji przy stosunkowo niewielkim kapitale. Do zabezpieczenia portfela akcji o wartości 100 tys. zł wystarczy więc kwota zdecydowanie mniejsza, zbliżona do 10 tys. zł. W ten właśnie sposób możliwe jest przetrwanie giełdowych spadków i poczekanie na lepsze czasy.

Podsumowanie

Inwestując na giełdzie natrafiamy na lepsze i gorsze okresy. W niektórych osiągniemy spektakularne zyski, podczas gdy gorsze dni mogą nawet oznaczać utratę zgromadzonego kapitału. Umiejętność zachowania się na rynku w czasie gorszej koniunktury jest kluczowa z punktu widzenia sukcesu finansowego. Tylko świadome działania i przemyślana strategia mogą pozwolić na utrzymanie zadowalających nas wyników.

Inwestor indywidualny, publicysta i bloger. Autor serwisów Humanista na giełdzie oraz OpcjeNaAkcje.pl. W swoim podejściu kieruje się wskazaniami analizy technicznej, pokazując czytelnikom, jak osiągnąć długoterminowy sukces na rynkach finansowych z wykorzystaniem prostych metod długoterminowych. Koncentruje się na promowaniu rynków finansowych wśród osób szukających wysokich stóp zwrotu.

Facebook Twitter LinkedIn 

Biuro rachunkowe
już od 89zł/mc.

  • Jednolity Plik Kontrolny bez dodatkowych opłat.
  • Pełna odpowiedzialność za prowadzoną dokumentację.
  • Wygodne formy dostarczania dokumentów (online, poczta, kurier)

dowiedz się więcej